Handmade

Wesołe duszki, historia o tym jak szyłam poduszkę

Przez święta zebrało mi się całkiem sporo nowych rzeczy do obrobienia, a miałam już rozpoczętą obróbkę starszych tworów. I pojawił się dylemat co puszczać najpierw? Od czego zacząć? I tak zamiast przygotować jeden konkretny wpis siedziałam i obrabiałam zdjęcia, dopóki się nie zorientowałam, że mija już 2 tydzień Nowego Roku, a u mnie na blogu ani jednego wpisu. Pomyślałam, że coś z tym trzeba zrobić i przygotować coś konkretnego. Ale jak to typowa kobieta przed pełną szafą stwierdziłam że chyba nie mam nic co by się nadawało na pierwszy wpis. Na szczęście mam jeszcze Was, moich drogich i zawsze pomocnych czytelników 😉 Tym razem Wasza pomoc okazała się więcej niż niezbędna. I w ten sposób powstał poniższy wpis oraz drugi, który piszę niemalże równolegle.

Przejdźmy jednak do właściwego tematu tego wpisu – podusi, którą na potrzeby wpisu nazwałam „Wesołe duszki”. Nazwałam ją tak w zajawce, by nie zdradzać zbyt wiele, gdyż jest to bardzo specjalna podusia. Otóż był to mój pierwszy, tzw. „właściwy” projekt uszyty na maszynie. Uznałam, że koniec z testami, próbami i wprawkami, czas na prawdziwe szycie! Pomysł był całkiem prosty – poduszka. Dla kogo – dla Fifiego! Dla kogóż by innego skoro młodszy jest jeszcze za mały na poduszki 😉 Miała być prosta, trochę zaokrąglona podusia i już. Ale w projekt podusi włączył się M i tak zwykła, trochę zaokrąglona poduszka stała się Poduszką-Kosmitą.

Jak przygotowałam poszczególne elementy i szyłam?
Tułów, czyli właściwa część poduszki była raczej prosta w wykonaniu. Przynajmniej od momentu kiedy użyłam właściwego narzędzia do wykonania łuku od strony głowy – wielkiego garnka. Wbrew pozorom tego typu sprzęty bywają w takich projektach najbardziej przydatne – są już okrągłe i wystarczy ten okrąg odrysować na materiale. Jeśli chodzi o czułki – robiłam je ze skrawków i dlatego każdy składa się z 4 części. Osobno uszyłam czubek i osobno łodyżkę czułki. Tak sobie teraz myślę, że chyba sobie w ten sposób skomplikowałam całą sprawę z czułkami, ale wówczas wydawało mi się to najprostszym rozwiązaniem. Nogi miałam niejako gotowe (tzn. wycięte i zszyte), wystarczyło je tylko wypchać.

Projekt był robiony trochę na wariata i bezpośrednio na materiałach, bez wcześniejszych obrysów czy wykrojów. O ile nogi wyszły całkiem fajnie, o tyle czułki powinny mieć znacznie krótsze łodyżki. Kolejna rzecz to wykończenie zamknięcia podusi. Tego typu miejsca szyje się ściegiem krytym, którego nie widać, a nie ręcznym ściegiem prostym.

Jednak mimo tych wszystkich błędów podusia wyszła wg Fifiego fajnie i od tego czasu się z nią nie rozstaje! To jego ukochana podusia!

Podusia-Kosmita „Wesołe duszki”
Wykonana z bawełny w kolorowe duszki na szarym tle z przodu oraz gładkiego minky w kolorze Sea Foam (380g) z tyłu. Czułki wykonałam z minky w kolorze Opal (400g), nogi różnią się odrobinę odcieniem. Do tego z każdej strony doszyłam po 2 metki rypsowe (długości ok. 8-10cm).

Reklamy

3 thoughts on “Wesołe duszki, historia o tym jak szyłam poduszkę”

  1. Kinga – bardzo dziękuję za sugestie 😉 oczy i buzię sugerowałam już właścicielowi, ale stwierdził, że chce podusię w takiej formie 😉 może z kolejną mi się uda
    ps. metka z Batmanem też była niezbędna 😉

    Polubienie

  2. Na czółkach dodałabym jeszcze oczy, a na tułowiu jakąś zwariowaną uśmiechniętą buźkę.
    10 dodatkowych punktów za McQueena, bez tego poduszka dla chłopca nie może istnieć.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s